Muzeum Pomorza
Cyfrowe Muzeum Dziedzictwa Kulturowego Województwa Pomorskiego
Żuławy
Obraz pochodzi z 1951 r.  Dodano: 2022-09-23 22:59
  Wyświetlono: 2720      

Podobne zasoby:

ok. 1930

Gdańsk, Baszta Łabędź i Rybackie Pobrzeże

Na pocztówce tytuł: "Am rauschende Wasser", w wonym tłumaczeniu "rwący potok", zapewne wydawca miał na myśli potok ludzi. Kartka przedstawia dzień handlowy na Rybackim Pobrzeżu.
1900-05

Sopot, Panorama ze Wzgórza Królewskiego

Sopot widziany z popularnego dawniej miejsca widokowego, zwanego Wzgórzem Królewskim (Königshöhe), u zbiegu ulic Armii Krajowej (Königstrasse) i 23 Marca (Taubenwasser Weg). Dzisiaj funkcjonuje tu Dom Dziecka nr 1. Nazwa wzniesienia, nadana przed 1829 r., utrwaliła się po roku 1842, kiedy kolejny raz wizytował to miejsce król pruski Fryderyk Wilhelm IV. Przedtem Wzgórze Królewskie nosiło miano Wzgórza Stiwego (Stiwesberg) – od nazwiska XVII-wiecznego właściciela. Ok. 1900 r.
1950

Rusocin

Akcja siewna w PGR Rusocin
1936-06

Sopot, Dama i jej pies

Obrazek ze współzawodnictwa pod nazwą: dama i jej pies. W ramach sopockiego Tygodnia Sportu (Sportwoche), organizowanego od 1901 r. zawsze w pierwszej połowie lipca, wymyślano wiele dyscyplin również dla osób mniej usportowionych. Społeczne komisje wybierały np. najpiękniejszy kwiat doniczkowy stawiany w oknie, najokazalszą plażową budowlę z piasku, najciekawiej udekorowany samochód czy powóz podczas korsa kwiatowego, a także najładniej zharmonizowany wygląd kobiety i jej psa. 1936 r., „Die Möwe".
ok. 1910

Gdańsk, Na Rybackim Pobrzeżu

Dzień handlowy na Rybackim Pobrzeżu (Fischbrücke). W głębi widoczna Baszta Łabędź.
1907-08-23

Gdańsk, Zawalone budynki Chlebnicka 47 i 48

Rankiem 23 sierpnia 1907 r. kilka sygnałów że coś złego się dzieje (spaczone drzwi, odpadające tynki, pękające ściany) w dwóch sąsiadujących kamienicach, pozwoliły na udaną ewakuację niemal wszystkich osób w nich zamieszkałych. Na szczęście nikt nie zginął a z tych, co nie zdążyli uciec, najboleśniej skutek katastrofy odczuła panna Kiedrowski, gdy spadając do piwnicy zmiażdżyła obie stopy. Straty materialne były z kolei bardzo duże, oprócz całkowitego zniknięcia obu kamienic (uchowały się jedynie szczyty od strony bazyliki Mariackiej) zniszczony był także całkiem spory majątek osób tam zamieszkujących, jak choćby wspomnianej panny Kiedrowski, która prowadziła sklep z tapetami i które to wszystkie uległy zniszczeniu. Obaj właściciele, rencista Franz Feichtmeyer posiadacz domu z nr 48 oraz Paul Nachtigal handlujący kawą z nr 47, po katastrofie nie byli już w stanie odbudować swych domów i obaj sprzedali je sąsiadowi z nr 45/46 p. Bernardowi Braune, który w przeciągu dwóch lat postawił nowe budynki.

Informacja dotycząca plików cookies.

Informujemy, iż w celu zapewnienia prawidłowej pracy naszego serwisu oraz dostosowania go do Państwa potrzeb, korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies.

Pliki cookies można kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki.

Dalsze korzystanie z naszego serwisu oznacza, że użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies.

 Zamknij